Baner działu „Poznaj swój organizm” na blogu Kate Balans

Dlaczego waga stoi mimo diety? 8 przyczyn, o których możesz nie wiedzieć

Jesz mniej niż wcześniej. Pilnujesz posiłków. Słodycze nie leżą już w szufladzie „na wszelki wypadek”, tylko naprawdę pojawiają się rzadziej. Przez pierwsze tygodnie waga spadała, a potem… stop. 74,2 kg. Następnego dnia 74,4. Potem znowu 74,2. I po dwóch tygodniach zaczynasz się zastanawiać, czy Twój metabolizm właśnie postanowił zrobić Ci na złość.

Najczęściej nie zrobił. Zastój w odchudzaniu nie oznacza automatycznie, że „dieta przestała działać” albo że trzeba natychmiast uciąć kolejne 300 kcal. Masa ciała nie spada liniowo, a im dłużej trwa redukcja, tym więcej rzeczy zaczyna wpływać na to, co widzisz na wadze.

Infografika: dlaczego waga stoi mimo diety – możliwe przyczyny: zaburzenia hormonalne, za mało białka, zła jakość snu, przewlekły stres, problemy z jelitami i ukryte kalorie wokół wagi z miarką

Mit czy fakt: waga naprawdę stoi?

Dwa albo trzy dni bez spadku to jeszcze nie zastój. Liczba widoczna rano na wadze nie mówi wyłącznie o ilości zgromadzonego tłuszczu. Z dnia na dzień zmienia ją także nawodnienie organizmu, ilość treści znajdującej się w jelitach, a nawet to, ile soli czy węglowodanów pojawiło się wcześniej w diecie. U kobiet dodatkowe różnice mogą występować w kolejnych fazach cyklu miesiączkowego. Dlatego chwilowy wzrost masy ciała nie oznacza, że w ciągu jednej nocy przybyła Ci taka sama ilość tkanki tłuszczowej.

Dlatego pojedynczy pomiar potrafi nieźle namieszać w głowie. Zamiast przejmować się tym, co waga pokazała jednego ranka, warto spojrzeć na wyniki z ostatnich kilku tygodni. Jeśli ważysz się w podobnych warunkach i przez dłuższy czas liczby rzeczywiście kręcą się w tym samym miejscu, dopiero wtedy można mówić o prawdziwym zastoju i zastanowić się, skąd się wziął.

1. Po schudnięciu organizm potrzebuje mniej energii niż wcześniej

To najprostsza przyczyna, a często zupełnie pomijana. Wyobraź sobie, że codziennie nosisz plecak ważący 10 kilogramów. Potem go zdejmujesz. Chodzenie po schodach, spacer czy zwykłe przemieszczanie się kosztuje Cię mniej energii. Z ciałem jest podobnie: kiedy ważysz mniej, utrzymanie i poruszanie mniejszej masy zwykle wymaga mniej energii.

Deficyt, który działał na początku, z czasem może więc po prostu się zmniejszyć. Nie dlatego, że organizm „zepsuł metabolizm”, tylko dlatego, że punkt wyjścia nie jest już taki sam. To jeden z powodów, dla których spadek masy ciała naturalnie zwalnia.

2. Organizm z czasem zaczyna zużywać trochę mniej energii

Kiedy przez dłuższy czas jesz mniej i tracisz kilogramy, organizm zaczyna trochę oszczędniej gospodarować energią. Naukowcy nazywają to adaptacją metaboliczną. Brzmi groźnie, ale nie oznacza, że metabolizm nagle się „zepsuł”. W przeglądzie 33 badań takie oszczędzanie energii obserwowano dość często, jednak w najlepiej przeprowadzonych badaniach różnica była zwykle niewielka, a czasem praktycznie jej nie było.[1]

Czyli po kilku miesiącach odchudzania możesz gubić kilogramy wolniej niż na początku. Do tego ważysz mniej, więc samo utrzymanie ciała też kosztuje mniej energii. W efekcie sposób jedzenia, przy którym wcześniej chudłaś, może po pewnym czasie wystarczać już tylko do utrzymania obecnej masy ciała. To nie jest „zablokowany metabolizm”. Po prostu warunki się zmieniły.

3. Ruszasz się mniej, choć wcale tego nie planowałaś

Aktywność to nie tylko trening. To także chodzenie po domu, stanie, wejście po schodach, sprzątanie, gestykulacja, wiercenie się na krześle czy spacer do sklepu. Ten codzienny ruch ma nawet swoją nazwę: NEAT, czyli wydatek energii związany z aktywnością inną niż zaplanowane ćwiczenia. Jest jednym z najbardziej zmiennych elementów naszego dziennego wydatku energetycznego. [2]

I tu pojawia się rzecz, której często nie zauważamy. Kiedy jesteś na diecie od kilku miesięcy, możesz być bardziej zmęczona. Zamiast przejść się po domu podczas rozmowy telefonicznej — siadasz. Zamiast wejść po schodach — wybierasz windę. Trening nadal jest trzy razy w tygodniu, więc masz poczucie, że aktywność się nie zmieniła. Tymczasem przez pozostałe godziny dnia ruszasz się trochę mniej. Niewielka różnica każdego dnia potrafi po czasie mieć znaczenie.

4. Jesz więcej, niż Ci się wydaje — i nie chodzi o „oszukiwanie”

To zdanie potrafi wkurzyć, bo brzmi jak zarzut: „na pewno podjadasz”. Nie o to chodzi. Człowiek po prostu bardzo słabo zapamiętuje wszystko, co zjadł. Łyżka oliwy na patelnię, kilka orzechów przy robieniu kolacji, mleko do trzech kaw, dwa gryzy kanapki dziecka, sos do sałatki. Żadna z tych rzeczy osobno nie wygląda jak problem.

Badania porównujące deklarowane jedzenie z bardziej obiektywnymi metodami pomiaru pokazują, że niedoszacowanie spożycia energii jest powszechnym problemem w samoocenie diety. Nie oznacza to świadomego kłamstwa — raczej ograniczenie naszej pamięci i metod zapisywania jedzenia. [3]

Dlatego jeśli waga naprawdę stoi przez kilka tygodni, czasem więcej daje kilka dni bardzo uczciwej obserwacji niż kolejne obcinanie porcji. Nie po to, żeby ważyć listek sałaty do końca życia. Po to, żeby zobaczyć, czy między planem a rzeczywistością nie pojawiły się drobiazgi, których wcześniej po prostu nie było.

5. Im dłużej się odchudzasz, tym większy może być głód

Redukcja masy ciała nie jest dla organizmu neutralna. Wraz ze spadkiem zapasów energii zmieniają się sygnały regulujące apetyt, a potrzeba jedzenia może się nasilać. Jednocześnie zapotrzebowanie energetyczne spada. Powstaje więc dość niewygodna kombinacja: ciało potrzebuje trochę mniej energii, ale może mocniej namawiać Cię do jedzenia. Przeglądy fizjologii utrzymania obniżonej masy ciała opisują właśnie równoczesny spadek wydatku energetycznego i wzrost napędu do jedzenia po redukcji. [4]

W praktyce nie musi to wyglądać jak wilczy głód. Czasem porcje robią się odrobinę większe. Częściej coś skubniesz. Weekend staje się mniej uporządkowany. I nagle deficyt, który od poniedziałku do piątku wygląda świetnie, w skali całego tygodnia robi się bardzo mały. Jeśli towarzyszy temu stała ochota na słodkie, zajrzyj do artykułu o ciągłej ochocie na słodycze.

6. Śpisz za krótko i trudniej Ci kontrolować apetyt

Po źle przespanej nocy łatwiej zauważyć coś bardzo przyziemnego: człowiek ma ochotę na jedzenie, które szybko daje przyjemność i energię. To nie musi być kwestia „słabej silnej woli”. W przeglądzie badań klinicznych ograniczenie snu wiązało się m.in. ze wzrostem spożycia żywności, zwiększeniem apetytu, uczucia głodu, liczby okazji do jedzenia i wielkości porcji. [5]

Czy jedna krótka noc zatrzyma odchudzanie? Oczywiście nie. Ale jeśli pięć dni w tygodniu śpisz po pięć–sześć godzin, jesteś zmęczona, mniej się ruszasz i częściej szukasz czegoś do przegryzienia, to niedobór snu może utrudniać kontrolę apetytu.

7. Waga może stać, mimo że ciało się zmienia

Szczególnie gdy razem z dietą zaczynasz ćwiczyć siłowo, sama waga nie zawsze pokazuje całą historię. Zmienia się ilość wody magazynowanej w mięśniach, a przy dłuższym treningu może zmieniać się także skład ciała. Centymetry w pasie mogą powoli znikać, spodnie robią się luźniejsze, a liczba na wadze przez pewien czas zachowuje się tak, jakby nic się nie wydarzyło.

Dlatego warto mieć więcej niż jeden miernik. Obwód talii, zdjęcia wykonywane co kilka tygodni, dopasowanie ubrań czy postęp siłowy potrafią powiedzieć coś, czego poranny pomiar masy ciała nie pokaże.

8. Czasem warto przestać zakładać, że wszystko jest „od diety”

Jeżeli masa ciała nie zmienia się mimo dłuższego, rzeczywiście kontrolowanego sposobu żywienia, a obok pojawiają się inne objawy — np. wyraźne zmęczenie, marznięcie, zaparcia, zaburzenia miesiączkowania, obrzęki czy nagła zmiana samopoczucia — dobrze spojrzeć szerzej. Nie dlatego, że każda osoba, która nie chudnie, ma problem hormonalny. Nie ma.

Chodzi o coś zupełnie innego: jeśli organizm daje kilka nowych sygnałów jednocześnie, nie ma sensu tłumaczyć każdego z nich „wolnym metabolizmem”. Wtedy rozmowa ze specjalistą i wykonanie badań może mieć więcej sensu niż kolejna restrykcyjna dieta. Jednym z tematów, o które lekarz może zapytać, jest tarczyca – szerzej opisujemy to w artykule Chora tarczyca – co właściwie może być nie tak i jak to sprawdzić?.

Dlaczego na początku waga spadała szybciej?

To pytanie pojawia się bardzo często, bo pierwsze tygodnie potrafią rozbudzić apetyt na spektakularne wyniki. Wchodzisz na wagę i jest pół kilograma mniej. Za kilka dni kolejne pół. A potem tempo wyraźnie zwalnia.

Na początku redukcji zmienia się nie tylko ilość tłuszczu. Zmniejszają się zapasy glikogenu, czyli formy, w której organizm przechowuje węglowodany, a wraz z nimi zmienia się ilość związanej wody. Dlatego początkowy spadek masy ciała może być szybszy. Później tego efektu już nie ma, ciało jest lżejsze, zapotrzebowanie niższe i dalsza redukcja zwykle przebiega wolniej. Porównywanie każdego kolejnego miesiąca do pierwszych dwóch tygodni jest więc trochę jak oczekiwanie, że samochód będzie cały czas przyspieszał tylko dlatego, że szybko ruszył ze świateł.

Co można zrobić, kiedy waga naprawdę stoi?

  1. Zamiast przejmować się pojedynczym ważeniem, popatrzeć na wyniki z ostatnich kilku tygodni i sprawdzić, czy masa ciała rzeczywiście od dłuższego czasu się nie zmienia.
  2. Na kilka dni przyjrzeć się temu, jak dieta wygląda naprawdę — razem z napojami, dodatkami, weekendami i drobnym podjadaniem.
  3. Porównać codzienną aktywność z początkiem redukcji: nie tylko trening, ale również kroki i zwykły ruch w ciągu dnia.
  4. Zobaczyć, jak wygląda sen i głód. Jeśli od tygodni chodzisz niewyspana i cały dzień walczysz z apetytem, to ważna część obrazu. Pomocne bywa też przyjrzenie się temu, jak zbudowane są posiłki – np. jak skomponować sycące śniadanie.
  5. Po większym spadku masy ciała ponownie spojrzeć na aktualne zapotrzebowanie zamiast zakładać, że deficyt sprzed kilku miesięcy nadal jest taki sam.
  6. Jeśli zastojowi towarzyszą nowe objawy albo sytuacja mimo dłuższej obserwacji się nie zmienia, można omówić cały obraz ze specjalistą zamiast samodzielnie ciąć kolejne kalorie.

Jeśli po jedzeniu masz nagłe spadki energii albo szybko wraca głód, przeczytaj Skoki cukru we krwi – objawy i przyczyny.

Najczęstsze pytania o zastój wagi

Po ilu dniach można mówić o zastoju wagi?

Dwa albo trzy dni bez spadku to jeszcze nie zastój. O prawdziwym zastoju można mówić dopiero wtedy, gdy przy ważeniu w podobnych warunkach masa ciała przez dłuższy czas – czyli w perspektywie ostatnich kilku tygodni – rzeczywiście się nie zmienia.

Czy zastój wagi oznacza, że metabolizm się zepsuł?

Najczęściej nie. Po schudnięciu organizm potrzebuje mniej energii niż wcześniej, a przy dłuższym odchudzaniu może też trochę oszczędniej nią gospodarować (tzw. adaptacja metaboliczna). W przeglądzie badań różnica była zwykle niewielka.[1] Deficyt, który działał na początku, z czasem może więc po prostu się zmniejszyć.

Czy waga może stać, mimo że ciało się zmienia?

Tak. Szczególnie przy treningu siłowym zmienia się ilość wody magazynowanej w mięśniach, a z czasem także skład ciała. Dlatego oprócz masy ciała warto sprawdzać obwód talii, zdjęcia robione co kilka tygodni i dopasowanie ubrań.

Dlaczego na początku diety waga spada szybciej?

Na początku redukcji zmniejszają się zapasy glikogenu, a wraz z nimi ilość związanej wody. Dlatego pierwszy spadek masy ciała bywa szybszy, a potem tempo zwykle zwalnia.

Kiedy zastój wagi warto omówić z lekarzem?

Gdy mimo dłuższego, uczciwie kontrolowanego sposobu żywienia masa ciała się nie zmienia, a pojawiają się też inne objawy – np. wyraźne zmęczenie, marznięcie, zaparcia, zaburzenia miesiączkowania czy obrzęki. Wtedy lepiej omówić cały obraz ze specjalistą, niż dalej ciąć kalorie.

Co warto z tego zapamiętać?

Jeżeli waga stoi, łatwo pomyśleć: „muszę po prostu jeść jeszcze mniej”. Czasem rzeczywiście trzeba skorygować ilość energii, bo po utracie kilku czy kilkunastu kilogramów organizm ma inne potrzeby niż na początku. Ale to tylko jedna możliwość.

Najpierw warto sprawdzić, czy waga rzeczywiście stoi od dłuższego czasu. Potem można przyjrzeć się rzeczom, które najłatwiej przeoczyć: codziennemu ruchowi, drobnym dodatkom do jedzenia, jakości snu, większemu apetytowi i temu, czy po utracie kilogramów Twoje zapotrzebowanie nie jest już mniejsze niż kilka miesięcy temu. Jeśli razem z brakiem spadku masy pojawiły się inne objawy, wtedy warto przestać patrzeć wyłącznie na wagę.

Bo czasem problem nie polega na tym, że jesz zbyt dużo czy źle – po prostu próbujesz rozwiązać dzisiejszy problem z wagą planem, który był dopasowany do Twojego organizmu kilka miesięcy temu.

Przypisy

[1] Nunes C.L. i wsp. (2022). Does adaptive thermogenesis occur after weight loss in adults? A systematic review. British Journal of Nutrition. PMID: 33762040. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33762040/

[2] Chung N. i wsp. (2018). Non-exercise activity thermogenesis (NEAT): a component of total daily energy expenditure. Journal of Exercise Nutrition & Biochemistry. PMID: 30149423. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30149423/

[3] Hill R.J., Davies P.S.W. (2001). The validity of self-reported energy intake as determined using the doubly labelled water technique. British Journal of Nutrition. PMID: 11348556. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11348556/

[4] Reed J.L. i wsp. (2013). The maintenance of energy balance is compromised after weight loss. Canadian Journal of Diabetes, 37(2):121–127. PMID: 24070803. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24070803/

[5] Soltanieh S. i wsp. (2021). Effect of sleep duration on dietary intake, desire to eat, measures of food intake and metabolic hormones: A systematic review of clinical trials. Clinical Nutrition ESPEN, 45:55–65. PMID: 34620371. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34620371/

Kate Balans

Wirtualna influencerka i edukacyjna twarz Kate Balans. Porządkuje informacje o zdrowiu, odżywianiu i świadomych wyborach.

Poznaj Kate Balans


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *